W trakcie przejazdu pociągiem mężczyzna odebrał telefon od kobiety podającej się za policjantkę. Rozmówczyni powiadomiła o rzekomej transakcji wykonanej z konta poszkodowanego i przekazała rozmowę osobie, która przedstawiła się jako pracownik banku. Pod presją informacji o zagrożeniu finansowym mężczyzna wykonał operacje w systemie bankowości elektronicznej. Dopiero później zorientował się, że padł ofiarą oszustwa.
Jak przebiegało oszustwo?
Najpierw zadzwoniła kobieta podająca się za funkcjonariuszkę i poinformowała o rzekomej nieautoryzowanej transakcji. Ta osoba przekazała połączenie mężczyźnie, który twierdził, że pracuje w banku i że konieczne jest „zabezpieczenie” środków. Mężczyzna wykonywał wskazane operacje za pośrednictwem aplikacji bankowej, a później okazało się, że środki z konta zniknęły. W wyniku oszustwa poszkodowany stracił 2200 zł.
Jakie zasady przypomniano?
Funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji V wskazali zasady, które mają chronić przed takim typem oszustwa. Zwrócili uwagę, że ani policjant, ani pracownik banku nie będą telefonicznie polecać wykonywania przelewów lub innych operacji, aby „zabezpieczyć” pieniądze. Podkreślono też, że dane logowania i kody autoryzacyjne nie powinny być ujawniane przez telefon.
- Nie podawaj przez telefon loginów, haseł, kodów autoryzacyjnych ani danych karty.
- Nie zatwierdzaj w aplikacji bankowej przelewów, których sam nie zlecałeś.
- W sytuacji presji lub groźby rozłącz się i skontaktuj z bankiem pod oficjalnym numerem telefonu.
- Weź pod uwagę, że numer widoczny na ekranie może być sfałszowany przez oszustów.
Przypomniane zasady mają ograniczyć liczbę podobnych strat finansowych i ułatwić rozpoznanie prób wyłudzenia danych. Sprawa dotyczy straty w wysokości 2200 zł.