ETS2 obejmie od 2028 roku sprzedaż paliw do ogrzewania budynków i paliw komunikacyjnych. Przez to dostawcy gazu, węgla i oleju opałowego będą zmuszeni kupować uprawnienia do emisji CO2, a koszt tych uprawnień najczęściej przejdzie dalej do ceny paliwa i do rachunku za ciepło. W Polsce znacząca część gospodarstw korzysta z ciepła sieciowego, a wiele dużych systemów już wcześniej ponosiło koszty emisji w ramach istniejącego rynku ETS1.
Dlaczego rachunki za ciepło mogą wzrosnąć od 2028?
W ETS2 obowiązek nabywania uprawnień spocznie na hurtowych dostawcach paliw. Komisja Europejska i ośrodki badawcze sugerują, że w fazie startu cena uprawnień może kształtować się wokół 45 euro za tonę CO2. Przy takim poziomie eksperci szacują dodatkowe koszty dla gospodarstw — dla domu zużywającego 15 MWh gazu rocznie to około 600–800 zł już w pierwszym roku działania systemu.
Duże elektrociepłownie o mocy powyżej 20 MW były objęte ETS1 i już wliczają koszt emisji w cenie ciepła. Mniejsze kotłownie i lokalne źródła, które dotąd nie płaciły za uprawnienia, odczują wzrost kosztu paliwa, bo jego sprzedawca będzie rozliczał emisje. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli pojedynczy odbiorca nie zmieni sposobu ogrzewania, jego rachunek może wzrosnąć przez zmiany w łańcuchu dostaw.
Kogo dotkną podwyżki najmocniej?
GUS podał, że w 2024 r. ciepło sieciowe było podstawowym sposobem ogrzewania dla około 44,2 proc. gospodarstw domowych. W grupie tej znajdują się głównie mieszkańcy bloków i dużych osiedli, których decyzje dotyczące źródła ciepła zależą od wspólnoty, spółdzielni lub operatora sieci.
URE opublikował dane za 2025 r., z których wynika, że 52,8 proc. ciepła koncesjonowanego pochodziło z węgla. Regulator wskazał też na duże potrzeby inwestycyjne sektora — przedsiębiorstwa ciepłownicze wydały w 2025 r. 5,59 mld zł na modernizację, a stopień zużycia infrastruktury oceniono na 50,61 proc. Te koszty modernizacji są jednym z elementów uwzględnianych przy zatwierdzaniu taryf.
Przykład Warszawy ilustruje skalę problemu: sieć o długości około 1900 km zaspokaja około 80 proc. zapotrzebowania miasta, a ORLEN Termika deklaruje plany inwestycyjne do 2035 r. na poziomie około 17 mld zł. Zmiana profilu produkcji ciepła wymaga lat i dużych nakładów, więc efekty w postaci obniżenia emisyjności pojawią się stopniowo.
Co oznacza to dla mieszkańców bloków i jakie są mechanizmy wsparcia?
Mieszkaniec bloku nie może samodzielnie zdecydować o zamianie źródła ciepła dla całej nieruchomości. Zmiana taka wymaga decyzji właścicieli lokali, modernizacji wspólnych instalacji lub inwestycji operatora sieci. Analiza autorów Wandy Buk i Marcina Izdebskiego wskazuje, że odbiorcy ciepła systemowego mają ograniczony wpływ na decyzje inwestycyjne lokalnych producentów ciepła.
Na poziomie unijnym powołano Społeczny Fundusz Klimatyczny o wartości do 65 mld euro na lata 2026–2032, z którego część ma pochodzić z aukcji uprawnień ETS2. Szacunki wskazują, że Polska może otrzymać około 12 mld euro, ale wykorzystanie tych środków zależy od szybkiego przygotowania krajowych planów i mechanizmów dystrybucji.
Regulowane taryfy pozostają narzędziem ochrony odbiorców. Prezes URE zatwierdza taryfy dla przedsiębiorstw koncesjonowanych — ostatnia taryfa ORLEN Termika została zatwierdzona 16 czerwca 2026 r. Rachunki już reagują na zmiany w systemie: od 1 lipca 2026 r. zmiana taryfy ORLEN Termika podniosła średnie obciążenie klienta o około 2 proc., a Veolia wskazała, że w cenie ciepła dla klienta ok. 79 proc. stanowią koszty producentów, a 21 proc. koszty przesyłu.
ETS2 zacznie obowiązywać od 2028 roku i w pierwszych latach będzie objęty limitem cenowym na uprawnienia. Skala wpływu na poszczególne gospodarstwa domowe zależy od stanu termoizolacji budynku, rodzaju źródła ciepła oraz tempa modernizacji lokalnych systemów.